CO ¦PIEWAMY I MÓWIMY

Wierszyk drogowo-filmowy z akcentem raczkowym o zabarwieniu defetystycznym ze szczêkaj±c± betoniark± i insektami mojego umys³u w stylu s-f.

Wszy spokojna, wszy weso³a!
Siedzê ja pod lip±.
Chcê jak Kochanowski pisaæ
A tu w polu skrzypi±.

Skrzypi±, wierc±, wal± m³oty,
Las spychaja spychem.
W betoniarkach szczeka beton,
Tylko drzewa ciche.

Co za diabli? £eb wychylam
Tr±cam siê z s±siadem.
A on mi podaje newsa:
"Robio autostrade!"

Oczywi¶cie "Robio droge"
W moim mózgu chorym.
Tak naprawdê j± dziurawi±
Tir-y i traktory.

A za nimi pan redachtor,
Po¶ród ha³d i taczek,
Wali szabl± w szyby Tirów,
To pan Tomasz Raczek.

Potem si±dzie z szabl± w rêku
I o filmie gada.
No bo czy¿ komedi± nie jest
Polska autostrada?

Jak nie garby to wyrwiska
I w asfalcie dziury.
Nie po bitwie ten krajobraz,
Lecz jak¿e ponury.

Sami swoi, nie ma mocnych
Te¿ przy niej wysiada.
Forest Gump polskiego traktu,
Dewiacji La Strada.


Powrót